Nick:   Hasło: Zapamiętaj :: Nie masz konta? Zarejestruj się


Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, kredyty, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...





Quizy w KryptoZoo
KryptoZoo >> Artykuły >> Kryptydy wodne
Nessie
Dodano: 2005-03-11 22:12:41


Jak wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, gdy tylko wychyli się monstrualna głowa z jeziora Loch Ness, to niechybnie mamy w prasie ogórki i posuchą na wiadomości. Do niedawna był to żelazny temat w każdej sierpniowej gazecie. Dziś, w globalnej wiosce, jaką stała się nasza planeta, nie brakuje skandali, tragedii, katastrof i sensacji, niezależnie od pory roku. Toteż Nessle, jak go w zdrobnieniu nazywają Szkoci, raczej uspokaja nasze stargane nerwy, stanowiąc nadal fascynującą zagadkę. Pieszczotliwy przydomek jest zupełnie zrozumiały. Obok kiltu czyli kraciastej spódniczki, kobzy i dzikiego krajobrazu, potwór z Loch Ness należy do przyciągających turystów atrakcji.

Górzysta kraina nie słynie z urodzajnej ziemi, a jak wiadomo na kamieniu łatwo rodzą się opowieści, klechdy i legendy. Na tutejszy folklor składają się sagi o bitewnych klanach i lokalnych bohaterach, bajania o wróżkach, czarownicach, trollach czy krasnalach. Każdy region geograficzny ma właściwe sobie istoty, dobre i złe. Jednakże głębokie wody "lochów", połączone niekiedy z morzem, zamieszkują wyłącznie złowrogie stwory. Należy do nich głównie koń i bawół wodny czyli kelpie. Potrafią one wciągnąć w toń owcę czy kozę lub przybrawszy postać człowieczą, uwieść niewinne dziewczę. Zaś o wężu morskim z Loch Ness krążyły legendy od niepamiętnych czasów.

Jednym z pierwszych Ľródeł, jest biografia św. Kolumbiana, która została napisana w 566 roku. Przepływając jezioro Ness, święta ujrzała monstrualne zwierzę, zbliżające się w szybkim tempie do statku. Jeden z dzielnych Szkotów, skoczył wtedy do wody, aby odciągnąć potwora w swoją stronę. Tenże rzucił się na bohatera, wydając przy tym straszliwy ryk. Święta Columba zrobiła spokojnie znak krzyża, każąc oddalić się bestii, w imię Boże, co poskutkowało. Od tej pory wąż morski, pojawiał się regularnie w kronikach.

Współczesne świadectwa

Wypada przyznać, iż Nesse zawdzięcza swoją światową karierę zwykłej sztuczce reklamowej, która została wymyślona i wprowadzona w czyn na początku latach trzydziestych. Hotelarze z okolicy zastanawiali się w jaki sposób przyciągnąć tutaj turystów. Uprosili więc niejakiego Lestera Smitha, autora licznych książek przygodowych, o odgrzebanie zapomnianej historii o wężu morskim. Lester Smith bez trudu uległ namowom, pisząc barwną relację o potworze. Posunął się jeszcze dalej, "organizując" na własną rękę pierwszych świadków. W rezultacie w 1933 r., nastąpił prawdziwy najazd na Loch Ness, który - z kilkuletnią, przerwą na druga wojnę światową - trwa do dzisiaj.

Uważa się to za początek wielu wiarygodnych obserwacji. Przykładowo, należą do nich świadectwa przedstawione przez maleństwa MacKay i MacLennar. Widzieli oni wyraĽnie dwa garby, wyłaniające się z wody. W gruncie rzeczy, Nessle był tyle razy widywany, iż można by o tym napisać drugi artykuł. Na szczęcie, ktoś inny zrobił dobrą robotę. Amerykański biochemik Roy Mackal zgromadził, usystematyzował i poddał surowej weryfikacji wszystkie raporty. Spośród trzech tysięcy świadectw, pochodzących z półwiecza, wybrał zaledwie sto, których nie da się żadną miarą zakwestionować. Dokonując eliminacji, wziął pod uwagę wiele czynników, w tym złudzenie optyczne. Oto przykład. Niewidoczne w słońcu dzikie kaczki, lecące kluczem, rzuciły na wodę cień, do złudzenia przypominający płynącego potwora. I co dziwniejsze, ofiarą omamu wzrokowego padli profesjonaliści, którzy obserwowali lustro wodne z różnych punktów widzenia.

Choć potwór, nadal występuje na pograniczu faktu i legendy, to zwraca uwagę podobieństwo w jego opisie przez różne Ľródła, zarówno dawne jak i współczesne. Ma on więc długą szyję, zakończoną paszczą, dwu lub jednogarbny grzbiet, ciemną skórą i dość cienki ogon. Warto zapytać, dlaczego nawet XIX-wieczne relacje nie docierały do szerszego ogółu. Najprawdopodobniej sprawiła to izolacja jeziora, a takie niechęć mieszkańców Highlands do Anglików. Szkoci pamiętali im długo nieszczęsną dolę królewskiego rodu Stuartów.

Wśród setek fotografii tylko kilka zdjęć uzyskało aprobatę Roya Mackala. Zalicza się do nich pierwsza fotografia Nessie, zrobiona w 1934 r., której autorem był wojskowy chirurg. Robert Wilson przebywał z dwoma synami na wakacjach w Iverness. Miał rangę pułkownika i cieszył się nieskazitelną reputacją, zarówno w armii, jak i w życiu prywatnym. Na fotografii widać głowę i szyję potwora. Ten najsłynniejszy i najwyraĽniejszy obraz stanowi ilustrację do większości artykułów i książek poświęconych Loch Ness. Wśród licznych filmów, wyróżnia się czarno-biała. taśma, licząca cztery minuty, nakręcona w 1960 r. przez Tima Dinsdale. Niektórzy badacze uważają ten film za wystarczający i przekonujący dowód na istnienie potwora. Został on poddany analizie przez ekspertów militarnych, którzy zgodnie potwierdzili autentyczność taśmy. Ich zdaniem film przedstawia ożywiony obiekt, o długości około 20 stóp, poruszający się z prędkością pięciu mil na godzinę.

Wyprawy i ekspedycje

Film Dinsdaiela wzbudził ogromne zainteresowanie w brytyjskiej Izbie Gmin. W 1963 r., dzięki poselskiej interpelacji, zostało utworzone "Loch Ness Phenomena Inyestigatlon Bureau". Współdziała ono z naukowcami z różnych dziedzin. Jako pierwszy zjechał tu połączony zespół badawczy, złożony z pracowników dwóch słynnych uczelni; Cambridge i Oxford. Z kolei pierwsza amerykańska wyprawa miała miejsce w 1974 r. Wziął w niej udział (dr Robert Hines z M.I.T. Cykl zrobionych przez niego zdjęć stanowi cenną dokumentację. Reprodukcje najlepszych fotografii zostały zamieszczone w tygodniku "Time" i w prestiżowym magazynie brytyjskim "Nature".

W 1976 r. odbyła się druga wyprawa, zorganizowana przez M.I.T., którą finansował "New York Times". Entuzjastyczne reportaże pisywał- John Wilford, święcie przekonany o istnieniu Nessie. Naraziło to wielką gazetę na zjadliwe uwagi w Ameryce i Wielkiej Brytanii. Wyprawa byka zbyt liczna i zanadto utechniczniona, co - być może - przesądziło o nikłości rezultatów. Materiał filmowy miał dużo mniejszą wartość niż poprzednie zdjęcia Hinesa. Podobne ekspedycje odbywają się co jakiś czas. Oprócz wysłanników British Museum i Smithsonlan Institute, dokonywał tu badań "National Geographic" i kanał telewizyjny "Discovery".

Jak uważa Roy Mackal, który w międzyczasie stał się uznanym kryptozoologiem najważniejszym dowodem z tych wypraw, są wyniki sąd dĽwiękowych.

Najwyższą ocenę w jego klasyfikacji uzyskała sonda użyta przez Uniwersytet w Birminghan:. Na jej podstawie można mniemać, iż Loch Ness zamieszkuje duże zwierzę. Jednakże, zamiast rozproszyć wątpliwości, żadna z wypraw nie dostarczyła definitywnych dowodów na istnienie lub nieistnienie tajemniczego stwora.

Znaki zapytania

Przeniesienie dyskusji na forum naukowe bardzo posłużyło zwolennikom Nessie. Jak to zwykle bywa, większość specjalistów odnosi się sceptycznie lub obojętnie do tej kontrowersji. Cała reszta, podzieliła się na dwa, ostro zwalczające się obozy, a po obu stronach barykady znajdują się znane w zoologii nazwiska. Mniejszość nie ma wątpliwości co do istnienia nieznanego zwierzęcia. Zalicza się do nich John Maurlce z Britlsh Museum, Henry Bauer z Uniwersytetu Illinois, Roy Mackal reprezentujący Chicago University i Robert Hines z M.I.T. Rzecznikiem niedowiarków jest Stuart Cambell, którego spotkała opisana tu niemiła przygoda z kluczem dzikich kaczek. Uważają oni, iż przedstawione dowody mają zaledwie charakter poszlakowy, lekceważąc sobie naoczne świadectwa. Żądają żywego potwora lub ostatecznie jego szczątków i tyle. Nic innego ich nie zadowoli.

Tymczasem romantycy starają się go zaklasyfikować do jednego z gatunków biologicznych, znanych nauce. Do najpopularniejszych kandydatów należy plezjozaur, a szczególnie jego odmiana z wydłużoną szyją, która się zowie elazmozaur. Dorosły osobnik osiągał długość około 40 stóp. Jak argumentują zwolennicy tej hipotezy, zachodzi zdumiewająca zbieżność, pomiędzy większością opisów, a zrekonstruowanym modelem prehistorycznym. Było to zwierzę słodkowodne nie wychodzące na stały ląd, co pasuje jak ulał do obyczajów Nessie. Cały szkopuł, polega na tym, iż ogromne gady wyginęły całkowicie 70 milionów lat temu. Zakładając, iż zachowały się one do naszych czasów, to jako zimnokrwiste organizmy, nie mogłyby żyć w wodach Loch Ness, gdzie panują zbyt niskie temperatury. Chyba, że wielkie gady należały do ciepłokrwistych, o co do dziś spierają się zawzięcie paleontolodzy.

Inny kandydat, zeuglon, który stanowił nader prymitywny rodzaj wieloryba, wymaga dużego zasolenia wody. To samo dotyczy krowy morskiej (Steller's sea cow), posiadającej długą szyję. Chyba, że zaadoptowały się one do tutejszych warunków. Nie bierze się poważnie pod uwagą, prymitywnych odmian fok i lwów morskich, gdyż wychodzą one zbyt często na brzeg. Wśród zwierząt ziemnowodnych (amphibians), rozważa się prehistoryczną salamandrę. Nie lekceważy się też gigantycznego węgorza w tej roli. Jeden z naukowców sugeruje, iż Nessle stanowił o1brzymią odmianę, prehistorycznej "Tallimonstrum", czyli gąsienicy wodnej. Jeszcze inni wyobrażali sobie szczególny rodzaj ślimaka morskiego. Znaki zapytania można więc mnożyć. Naturalnie, zakłada się istnienie małej kolonii zwierząt, która zresztą jest w stanie wyżywić się w jeziorze obfitującym w ryby.

Póki co, nie widać żadnego rozwiązania dysputy o naturze Nessie. Dodajmy, iż najmniej zainteresowani w odkryciu i zidentyfikowania potwora są mieszkańcy Highlands. Jak mówi średniowieczne proroctwo, jego schwytanie zmiecie Inyerness z powierzchni ziemi; połowa miasta spłonie, zaś druga połowa zostanie zatopiona przez wzburzone wody jeziora. Przez delikatność, nikt nie wspomina, że skończą się również wielkie pieniądze.

Co na to kryptozoologia?

Na początku XX w. panowało przekonanie, iż świat zwierzęcy został dokładnie poznany i opisany, nie ma więc co spodziewać się większych lub mniejszych niespodzianek. Tymczasem w 1915 r. została odkryta wielka panda, zaś znacznie póĽniej przybył do kolekcji zabawny niedĽwiadek koala. Powstała też nowa gałąĽ nauki zwana kryptozoologią, która zajmuje się poszukiwaniem nieznanych nauce okazów W 1976 r. specjaliści od fauny morskiej napotkali w okolicy Hawajów nowy gatunek rekina. W 1994 r. uczestnicy wyprawy do mało znanego regionu Wietnamu, natrafili na odmianę woła wodnego i oryginalny okaz antylopy. Zaś odkrycie nieznanych owadów, czy też roślin jest bez mała na porządku dziennym.

Jak z tego wynika, flora ifauna ma nam jeszcze wiele do pokazania, tym bardziej, że nadal istnieją na świecie nie przebadane przez biologów zakątki. Należy do nich o dziwo również Loch Ness, który w większej części ma zupełnie niedostępne brzegi, ze względu na spadające pionowo skały. Jezioro leży w rowie tektonicznym, o głębokości od 700 do 1000 stóp. Ma ono długość 25 mil i wąskie połączenie z Morzem Północnym. Pod skałami znajdują się niezbadane jaskinie, wypełnione wodą. Mimo niskich temperatur, Loch Ness nie zamarza nigdy.

Samą obserwację, i badania utrudnia wiele czynników. Niewidoczne gołym okiem drobinki torfu powodują, iż woda jest nieprzezroczysta. Różnice w temperaturze pomiędzy poszczególnymi warstwami, wywołują dość wysokie fale i częste opary. Miraże zdarzają się nie tylko wiosną i latem, ale praktycznie przez okrągły rok. Powodują one oddalanie bądĽ przybliżanie się obiektów, albo też ich zniekształcenie. Niekiedy przedmiot obserwacji wisi w powietrzu, unosząc się nad horyzontem. Co więcej średnia liczba godzin, poświęconych obserwacji, dokonywanych przez wymienione tu biuro, wraz z wyprawami, wynosi 350 rocznie. Słowem, kropla w jeziorze.

Z punktu widzenia wielu kryptozoologów, Loch Ness jest wprost idealnym miejscem. Biorąc pod uwagę, odosobnienie jeziora, jego cechy szczególne, a także trudności w prowadzeniu badań, na dobrą sprawę może tutaj żyć cała kolonia potworów.

Źródło: www.kryptozoologia.prv.pl

Copyright © 2004 - 2016 by KryptoZoo :: Powered by Marek Sęk