Nick:   Hasło: Zapamiętaj :: Nie masz konta? Zarejestruj się
marlonddd.pl/zwalczanie-kretow/

Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, kredyty, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...





Quizy w KryptoZoo
Potwór z Buin
Dodano: 2006-02-18 19:57:50
Poniżej prezentuję dwa przetłumaczone przeze mnie artykuły z serwisu www.istina.rin.ru traktujące o kolejnym "kuzynie Chupacabry", terroryzującym małe miasteczko w Chile.

Chupacabra z TeksasuJuan Berrios, 40-letni staroswiecki chilijski katolik, nigdy nie uruchomił swojego pojazdu od chwili spotkania z potworem. "Dotarł wystraszony do zajazdu dla ciężarówek. Jego nogi drżały", powiedział jeden z jego współpracowników, pół-żartem, czyniąc jednak na wszelki wypadek znak krzyża.

Jeszcze dwa tygodnie temu Santa Filomena nie była niczym więcej, niż samotną i długą uliczką w okolicy Viluco w Buin, gdzie spokój był mącony jedynie przez szybko przejeżdżające pojazdy. Podczas gdy ustalony porządek był niezłomny, miasto zaczęło budzić się z letargu, jednak nie z powodu przybycia nowoczesności nie do zatrzymania, ale z powodu pojawienia się nieopisanego, głodnego stworzenia, skaczącego w poprzek ulic z jakimś małym, rannym zwierzęciem w trawieńcu, i które zostało zauważone przez kierowcę autobusu na trasie Buin-Maipo, który zdecydował się powiedzieć otwarcie o strachu, którego doświadczył.

5 stycznia 2004 roku, około godziny 5:15, Berrios przejeżdżał przez Santa Filomena w kierunku terminalu Las Vertientes, gdy nagle zauważył dziwną postać na środku drogi w odległości około 70 metrów. Przetarł oczy i jechał dalej. Przy odległości jakichś pięciu metrów, istota powróciła, a przerażenie kierowcy prawie spowodowało utratę kontroli nad pojazdem, co groziło nawet wywrotką. "Nigdy nie zobaczyłem czegoś podobnego do tego. To coś było podobnego do psa z krwawiącym pyskiem, zniknęło skacząc w krzaki", powiedział kilka minut [po przyjeździe] swojemu współpracownikowi. Współpracownik uwierzył, widząc panike rysującą się na jego twarzy. Tego dnia Berrios był bardziej nerwowy, niż kiedykolwiek.

Przy następnym kursie, zastąpił go inny kierowca, Juan Maulin, który posadził go na fotelu obok i poprosił o opis potwora. Po kilku minutach, Maulin wyznał: "Tak, to jest ten sam". Było to dwunożne zwierzę o wzroście około 1,5 metra, z tylnymi kończynami podobnymi do kangurzych, o małych zakrzywionych rękach zakończonych szponami spiczastej grzywie przypominającej kolce jeżozwierza, z ogonem z grzechotką, pyskiem jak u dzikiego wilka, z kilkoma rzędami zębów i żarłocznymi, czerwonymi oczami.

"Ono dużo skacze", dodał Maulin. "Z łatwością przeskakuje 5 metrów". Nie puszczał pary z ust, bojąc się uznania przez miejscowych za wariata. "Prawie umarłem ze strachu. Musiałem, tak jak Berrios, wyjechać rano, gdy nagle zobaczyłem to stworzenie na środku drogi. Zwolniłem, bestia wpatrywała się we mnie. Zmierzyła mnie wzrokiem, po czym odskoczyła na bok", przypomniał sobie spokojnie, pewien istnienia zwierzęcia. Aby nadać stworzeniu imię, nazwał je Chupacabrą. "Myslę, że to jest żart. Mieszkam tu od 35 lat i jedynymi potworami byli przejeżdżający na rowerach starcy", powiedziała Rosa Marileo, wdowa po Robercie Nancur i matka pięciorga nie mieszkających z nią dzieci. "To pojawia się od dłuższego czasu. Każdy mówi, że kiedy potwór wychodzi, robi to rano i ani mi w głowie spacer w tym czasie, ponieważ ulica jest o tej porze czarna", dodała, kończąc rozmowę.

Zgodnie z wieloma opisami stworów, które widzieli kierowcy, są one podobne do północnoamerykańskiego wizerunku Chupacabry, szczególnie ze względu na kolczastą grzywę.

Istina, www.istina.rin.ru, artykuł z 4 lutego 2004
Tłumaczenie: Ivellios

* * *

ChupacabraOdkrycie garści włosów mierzących 10 centymetrów długości - twardych, kręconych, czarnych na końcach i białych w środku - ukazało pierwsze biologiczne dowody istnienia potwora z Biun. Zgodnie z opinią pracowników naukowych badających zjawiska paranormalne z dziedziny "zwierząt X", może to być owłosienie łonowe. Juan Berrios, kierowca, który spotkał zwierzę 5 stycznia w samotnej alei Santa Filomena, i który był niezdolny do powrotu do pracy w wyniku przeżytego szoku, pokazał dowody tylko gazecie "La Cuarta". Na dowody składa się garść włosów zdjętych z wycieraczek mikrobusu w Buin-Maipo. Kierowca spostrzegł je po dotarciu do terminalu Las Vertientes w Viluco.

Włosy utkwiły na gumowych wycieraczkach do przedniej szyby w chwili, gdy istota skoczyła z jednego brzegu drogi na drugi, zaczepiając lekko o autobus kierowany przez Berriosa. "To było zwierzę, którego nigdy wcześniej nie widziałem. Ono jest wysokie, wyższe niż na półtora metra, powiedziałbym, że w pozycji stojącej ma przynajmniej 1,8 metra. Jego oczy nie były czerwone - one były czarne", przypomniał sobie pokrótce, twierdząc, że obserwował stworzenie przez ok 20 sekund, wypatrując szczegółów. Berrios powiedział ponadto, że przed pojawieniem się potwora z boku drogi spadła ogromna gałąź. Kilka sekund później bestia przeskoczyła przed mikrobusem, lekko zahaczając o przednią szybę.

"Gdy zobaczyłem, że coś przechodzi przez drogę, nacisnąłem hamulec. Zwierzę znajdowało się z prawej strony mojego pojazdu. Miało pysk dłuższy niż u wilka, mały garb po drugiej stronie szyi i miało małe zwierzę w trawieńcu. Zwierzę popatrzało na mnie, przykucnęło do pozycji embrionalnej i skoczyło, natychmiast znikając", powiedział wczoraj Berrios. Wrócił do pracy w poniedziałek, nie jest jednak pewny, czy kiedykolwiek wyjdzie z domu tak wcześnie.

Podczas sprawdzania pojazdu w terminalu, zauważył włosy, które ukrył zawistnie przed ludzkim wzrokiem z powodu tajemniczej wizyty w miniony weekend pary cudzoziemców, którzy wyposażeni w aparaty i w ręczne kamery fotografowali miejsce od wczesnych godzin porannych. "Najpierw chciałem mówić z La Cuarta, żeby mogli obejrzeć dowody. Myślę, że powinny one zostać zbadane przez ekspertów", dodał kierowca, który nadal nie otrząsnął się w pełni z szoku.

Juan Espinoza, inny kierowca linii autobusowej, twierdził, że obcokrajowcy byli prawdopodobnie "cudzoziemcami" - prawdopodobnie amerykanami - którzy przyjechali Jeepem, by ustalić miejsce, w którym doszło do zdarzenia. "Byli tam do szóstej rano. Przyszli, robili jakieś zdjęcia, nie zadawali jednak żadnych pytań", powiedział Espinoza, zaskoczony ich nowoczesnym ekwipunkiem.

Alberto Urquiza z grupy GEO rozważa, że wielkie znaczenie dla naukowego świata mogłoby mieć to, gdyby okazało się, że włosy należą do nieznanego zwierzęcia, wówczas granica między tajemnicą, fantazją i rzeczywistością zostałaby mocno zawężona.

Istina, www.istina.rin.ru artykuł z 7 lutego 2004 r.
Tłumaczenie: Ivellios

Copyright © 2004 - 2016 by KryptoZoo :: Powered by Marek Sęk