KryptoZoo https://www.kryptozoologia.pl/forum/ |
|
U-28 & UB-85 https://www.kryptozoologia.pl/forum/viewtopic.php?f=40&t=539 |
Strona 1 z 2 |
Autor: | Schnappi [ 20 Lis 2006, 18:03 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
Jedną z najbardziej fascynujących relacji opisujących niezwykłe oceaniczne spotkania jest ta z początku I Wojny Światowej, pochodząca od pasażerów niemieckiej łodzi podwodnej. Podobnie jak w przypadku relacji pochodzącej od UB-85, załoga U-28 miała rzadką okazję przeniesienia się jakby do prehistorycznego świata. Po zbrojnej konfrontacji z brytyjskim parowcem Iberian na Północnym Atlantyku - która zakończyła się zatopieniem parowca przez niemiecką torpedę – kapitan i oficerowie U-28 Schmidt, stali się światkami wydarzenia, którego żaden z nich nie mógł się spodziewać. Kapitan łodzi podwodnej, Dowodzący Freiherr Georg G? von Forstner, opisał to następująco: ,,30 lipca 1915r, nasza U-28 storpedowała brytyjski parowiec Iberian, który przewoził drogi towar przez Północny Atlantyk. Parowiec tonął szybko i sterczał już prawie pionowo w powietrzu. Chwilę później jego kadłub zniknął. Jego szczątki pozostawały pod wodą jeszcze przez mniej więcej 25 sekund, na niemożliwej do oszacowania głębokości, gdy nagle doszło do gwałtownej eksplozji, ze strzelającymi do góry ponad wodę na wysokość około 80 stóp (24 m) szczątkami – spośród nich wynurzyło się gigantyczne morskie zwierzę.” ,,Oprócz mnie świadkami było sześciu moich oficerów, w tym główny inżynier, nawigator i sternik. Równocześnie wszyscy wyciągnęliśmy inny wniosek co do tego dziwu oceanu, który wił się wśród szczątków. Nie potrafiliśmy zidentyfikować stworzenia, ale wszyscy zgadzaliśmy się co do tego, że przypominało wodnego krokodyla, o długości około 60 stóp (18 m), z czterema kończynami przypominającymi wielkie stopy z błonami pławnymi, długim, spiczastym ogonem i głową , która również zwężała się ku końcowi. Niestety, nie mieliśmy możliwości zrobienia zdjęcia zwierzęciu, które znikło z pola widzenia po dziesięciu lub piętnastu sekundach.” Najbardziej intrygującym aspektem tego wydarzenia, jest ,,suchy” sposób jego zrelacjonowania. Czemu kapitanowie łodzi podwodnych – którzy nie są skłonni do przesady – mieliby wyszczególniać takie anormalne wydarzenie w dzienniku okrętowym tak rzeczowo, jak gdyby było to spotkanie z wrogimi siłami? W dodatku nie wydaje się, by istniał jakiś sensowny powód dla kapitana i załogi łodzi podwodnej, by wymyślić historię tak dziwną, jak ta, co (jak zdarzało się wiele razy w przeszłości) prowadziło w najlepszym razie do ośmieszenia, w najgorszym – do wyłączenia ze społeczeństwa. Ten raport, tak samo jak wiele innych relacji, dotyczących owianych złą sławą potworów z Północnego Atlantyku – odpowiada opracowanemu na podstawie skamieniałości wyglądowi oficjalnie wymarłych pliozaurów i mozazaurów, które mogłyby przypominać krokodyle z wielkimi płetwami. Skamieniałe zapisy pokazują, iż kręgosłupy tych stworzeń były niesamowicie elastyczne, co wskazuje na ich wężowy sposób poruszania się. Być może to właśnie one, mimo, że według oficjalnej nauki zniknęły przed milionami lat, wciąż ukrywają się w tamtych rejonach i są odpowiedzialne za wielkie ilości relacji o morskich wężach. Prawda o tej opowieści może, wraz ze szczątkami Iberiana, na zawsze zaginąć na dnie oceanu. Źródło: http://www.americanmonsters.com Tłumaczenie: Schnappi |
Autor: | nikifoor [ 20 Lis 2006, 18:47 ] |
Temat postu: | Re: U-28 |
"Schnappi" napisał(a): światkami
Świadkami, nie światkami . Poza tym błędów nie zaobserwowałem. Ciekawa ta historia, ale czy prawdziwa? W jakim stopniu American Monsters jest wiarygodne? Wydaje mi się że nieco mniej niż inne serwisy kryptozoologiczne. Czy jest ktoś w stanie potwierdzić tą historię, i podać inne, niezależne źródło? |
Autor: | Schnappi [ 20 Lis 2006, 19:08 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
Prawdą jest, że są tam artykuły o stworzeniach, które trudno znaleść gdzie indziej. I nie wiem, czemu uważasz, że jest ten serwis jest mniej wiarygodny od innych. Są tam po prostu zbierane wszelkie, choćby jednorazowe obserwacje. Ja mimo wszystko uważam, że w tej historii jednak coś jest. |
Autor: | Kiedrzu [ 20 Lis 2006, 19:31 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
Dzięki Schnappi za przetłumaczenie tego arta . Wkońcu sam o to cie poprosiłem, kiedyś na SB. Americanmonsters, jest oprócz strony cryptozoology.com i cryptomundo jednym z najw. źródeł informacjii o kryptozoologii. Dodam, iż jest to też najw. źródło o kryptydach tych znanych i mniej znanych. Co do wiarygodności tej historii, to pisze o niej w wielu książkach. Oprócz tego przypadku jest również jeszcze jden wręcz identyczny przypadek tylko z inną łodzią rzeczjasna. Ja uważam, iż bardzo prawdopodobne, iż w tych przypadkach ustrzelono coś więcej, niż się spodziewano. |
Autor: | Schnappi [ 20 Lis 2006, 19:56 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
Chodzi Ci pewnie o ,,UB-85''. Też może to kirdyś przetłumaczę, i umieszczę w tym temacie. |
Autor: | Chupas [ 21 Lis 2006, 06:19 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
A mnie w tej obserwacji dziwi jedno... a mianowicie zobaczyli - popatrzyli - zanotowali i olali... Każda kryptyda obiła się chociarz lekkim echem u miejscowej ludności, a ta... cóż rzecz... Jakoś cichutko... I dziwne, że taki "Next Clone of Nessie" nie bał się torpedowania statku i przepłynął sobie po prostu obok, jakby to była codzienność. Jednak nie jesteśmy w stanie zbadać co kryje morze. |
Autor: | Schnappi [ 21 Lis 2006, 13:12 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
Chupas, jak już wspomniał Kiedrzu, wcale nie jest tak ,,cichutko'', bo to wydarzenie zostało opisane w wielu książkach. Miejscowa ludność...ale przecież w oceanie nie ma miejscowej ludności , a to stworzenie, jeśli byłoby żyworodne (a z pewnością by było) nie musiało by w ogóle nigdy zbliżać się do brzegów. W artykule było i tutaj w tłumaczeniu jest z resztą, że w tamtych czasach rozpowiadanie o takich sprawach pewnie zaowocowało by uznaniem za świra.......to pewnie jeden z powodów milczenia........takie zwierze widziano chyba oprócz tego tylko raz, a takie jednorazowe przypadki często są sjazane na zapomnienie i olewane, bo goni się głownie za sensacjami typu chupacabry. A przecież one tez mogą mieć ogromne znaczenie dla kryptozoologii. Zwierzę w chwili wybuchu mogło być bardzo blisko, nie zdąrzyło uciec, a wybuch trochę je otumanił i zszokował, dlatego załoga łodzi mogła je zobaczyć, zanim odpłynęło, czy to nie jest to możliwe??? |
Autor: | Rads0n [ 21 Lis 2006, 14:27 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
Jedna z najbardziej prawdopodobnych relacji o wodnych kryptydach jaka czytalem glownie przez: Cytuj: ,,suchy” sposób jego zrelacjonowania & Cytuj: . Czemu kapitanowie łodzi podwodnych – którzy nie są skłonni do przesady – mieliby wyszczególniać takie anormalne wydarzenie w dzienniku okrętowym tak rzeczowo, jak gdyby było to spotkanie z wrogimi siłami? Nie chce mi sie wierzyc zeby wysokiej rangi kapitan niemieckiej łodzi podwodnej , zapewne czlowiek powazny mialby robic sobie jaja z dziennika okrętowego Cytuj: A mnie w tej obserwacji dziwi jedno... a mianowicie zobaczyli - popatrzyli - zanotowali i olali...
A co z tym mieli zrobic... wyruszyc na poszukiwania ? ;> |
Autor: | Chupas [ 21 Lis 2006, 15:50 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
Hmmm... Rzeczywiście, to były czasy I WŚ, mieli lepsze i ważniejsze rzeczy do roboty... Jednak w oceanach kryje się zapewne wiele nie odkrytych zwierząt, w tym dinozaury i inne prehistoryczne zwierzaki, bo tam człowiek jeszcze swojej stopy nie postawił. Więc, właściwie nie można się z tym nie zgodzić, bo nie da się tego udowodnić (zarówno na tak, jak i nie). Bo niby jak? Przeczesać ocean z siatką? |
Autor: | shi_ra [ 21 Lis 2006, 21:14 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
Jedna z najbardziej wiarygodnych obserwacji moim zdaniem. I ja obstawiam mozazaura ) |
Autor: | Kiedrzu [ 22 Lis 2006, 18:00 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
teraz mozna spekulowac co widzieła załoga statku.... Może mozazaura, a może coś innego choćby elasmozaura, albo nawet słynny cadborozaur. |
Autor: | Marchewa [ 23 Lis 2006, 08:23 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
Kiedrzu szukałem w googlach na grafice podanych przez ciebie dinozaurów i mozazaura pokazało mi normalnie (czyli pełno zdjęć) elasmozaura pokazało mi jedno małe zdjęcie a cadborozaura to onim brak informacji (?_?) może masz link do strony z jego wizerunkiem?? No ale z tego co widziałem to elazsmozaur ma kształt ciała ala nessie a kapitan okrętu widział coś w stylu krokodyla. Ja bym stawiał na mozazaura, tylko kapitan mówił że ta istota miała coś w stylu wielkich stóp z błonami pławnymi a mozazaur miał płetwy... może to nowy gatunek, potomek starych mozazaurów... |
Autor: | Chupas [ 23 Lis 2006, 09:19 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
"Marchewa" napisał(a): a cadborozaura to onim brak informacji (?_?) może masz link do strony z jego wizerunkiem??
Cadborosaurus Willisi to po prostu nasz poczciwy Caddy. A jak chcesz mieć więcej obrazków to wpisuj angielskie nazwy a nie polskie. Elasmosaur: http://images.google.com/images?client= ... a=N&tab=wi i od razu jest więcej obrazków. |
Autor: | Marchewa [ 23 Lis 2006, 09:21 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
thx Chupas |
Autor: | Chupas [ 23 Lis 2006, 09:25 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
A w ogóle to ten dino co go załoga U-28 widziała jakoś został nazwany? Bo do tej pory jakoś tego się nie dowiedziałem. Chodzi mi o konkretne imię, jak ma Nessie na przykład. |
Autor: | Schnappi [ 23 Lis 2006, 13:46 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
No właśnie nie został nazawany....tak, jak w tym drugim podobnum przypadku używa się nazwy łodzi, której załoga to widziała. [size=9px][ Dodano: 2006-12-15, 18:42 ][/size] UB-85
Jeszcze jedna opowieść o przerażającym spotkaniu z jednym z wielu oceanicznych potworów, pochodzi od załogi okrętu podwodnego Commander , ze środkowego okresu I Wojny Światowej. Podobnie jak w przypadku relacji pochodzącej od załogi U-28 z Północnego Atlantyku, opisującej wydarzenie mające miejsce 3 lata wcześniej, marynarze z pokładu łodzi UB-85 byli świadkami czegoś, czego nie dane im już było nigdy zapomnieć. Relacja zaczyna się 30 kwietnia 1918r., gdy to brytyjska łódź patrolowa Coreopsis – w czasie żeglowania po zatoce Belfast Lough - ze zdumieniem natrafiła na niemiecką łódź podwodną (UB-85), dryfującą bez życia na powierzchni Północnego Atlantyku. Członkowie królewskiej marynarki byli zakłopotani i zbici z tropu tym odkryciem, ponieważ nie znajdowali się w strefie, gdzie można natrafić na nie agresywne okręty podwodne na otwartym morzu, a do tego w samym środku dnia! Bez prawie żadnych sprzeciwów, cała załoga UB-85 opuściła statek. Gdy tylko na pokładzie brytyjskeigo statku znalazł się dowódca okrętu, kapitan Gunther Krech, został od razu przesłuchany. Jednym z pierwszych pytań zadanych przez brytyjskich oficerów, dotyczyło jego decyzji o pozostaniu na powierzchni nawet wtedy, gdy brytyjski statek znalazłsię newidentnie w polu widzenia UB-85. Przesłuchujący usłyszeli od kapitana Krecha odpowiedź, której w żadnym wypadku nie mogli się spodziewać. Według Krecha, jego łódź wynurzyła się poprzedniej nocy, by naładować baterie. Krech był na pokładzie z kilkoma mężczyznami i paroma swoimi oficerami, gdy nastąpiło nagłe zepchnięcie na prawą burtę. Nagle coś, co kapitan określił jako ,,dziwną bestię” wyłoniło się z nocnych czeluści oceanu i ruszyło wprost na jego statek. Krech opisał zwierzę Anglikom następująco: ,,Ta bestia miała wielkie oczy i chropowatą skórę. Miała małą głowę, ale zęby zdawały się świecić w blasku księżyca. Każdy ze stojących na straży zaczął do niej strzelać z osobistej broni, jednak to zwierzę chwyciło się działa i nie chciało dać za wygraną.” Krech kontynuował swoją opowieść, dodając, że proporcje tej istoty były tak monstrualne, że łódź została bardzo mocno zepchnięta na prawą burtę. Kapitan, z obawy, że otwarty właz może znaleźć się poniżej poziomu powierzchni wody (co mogłoby spowodować zalanie łodzi i w efekcie jej zatonięcie) nakazał swoim ludziom kontynuować atakowanie bestii. Starcie trwało aż do momentu, gdy zwierzę puściło łódź i wróciło do swojego wodnego królestwa. . Członkowie załogi UB-85, wstrząśnięci, ale szczęśliwi że żyją, zeznali, iż podczas zmagań przednia część pokładu została uszkodzona i łódź nie mogła się dalej zanurzać. ,,To właśnie dlatego mogliście schwytać nas dryfujących na powierzchni.” wyjaśnił kapitan. Ta historia została zanotowana przez Królewską Marynarkę zaledwie kilka godzin po tym, gdy to zdarzenie miało miejsce. W oficjalnym raporcie napisano: UB-85, Kapitan Gunther Krech 30 kwietnia tuż przy Belfast Lough zatopiona przez lugier COREOPSIS. Załoga zabrana z pokładu przed zatonięciem łodzi.” Źródło: http://www.americanmonsters.com Tłumaczenie: Schnappi |
Autor: | Chupas [ 15 Gru 2006, 18:28 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
Ciekawe, a nawet bardzo prawdopodobne. Jednak czemu ta bestia po kilku salwach z dział nie odpuściła? Marynarez nie trafiali czy potwór był na tyle dobrze opancerzony, że strzały nic mu nie robiły? Do tej pory jedynym stworzeniem o takich właściwościach jest mapuś - ale jego z przyczyn oczywistych wykluczam. Poza tym kapitan opisuje, że stworzenie miało małą głowę, a jakoś chwyciło się działa. Dziwne Nie wspomina nic o kształcie zwierzęcia, płetwach, rogach ani ogonie itp. Opisuje tylko głowę, więc wnioskuję, że to nią złapał się działa. |
Autor: | Schnappi [ 18 Gru 2006, 13:44 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
Chupas - wodne stworzenia mają zawsze w mniejszym czy większym stopniu upłetwione kończyny, którymi raczej złąpać nic się nie da....więc to jasne, ze złapało pyskiem. Jak dla mnie w drugim przypadku sprawa jest ewidentna - a raczej powód ataku zwierzęcia. Załóżmy, że ta bestia była mozazaurem (w każdym razie jak wynika z opisu była do niego podobna). Taka łódź podwodna z grupsza (dla takiego gada) może przypominać innego osobnika swojego gatunku...... ....tak się czasem dzieje w przypadku krokodyli w Australii - gdy zobaczą czółno, może im się wydać podobne do przeciwnika. Choćby to było maluśkei podobieństwo - może zaatakować ,,tak na wszelki wypadek, a nóz to jednak inny samiec, a jak mi się do kobiet dobierze - to już nic nie zrobię..." Dlatego jak dla mnie ten atak nie był na tle ,,jedzeniowym", tylko po prostu łódż UB-85 znalazła się przypadkiem na terytorium tego zwierzecia, które zaatakowało w obronie swoich włości. Pasowałaby też do tego zaciętość zwierzęcia, że niechciało puścić nawet pod ostrzałem. |
Autor: | Chupas [ 18 Gru 2006, 18:06 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
Tja... I co, przez wieki tylko UB-28 znalazło się na terenie zwierzęcia? :/ I nigdy cokolwiek tamtędy nie przepłynęło, a jeśli tak to mozozaur miał depresję? Jakoś mi się nie chce wierzyć... PS - offtop. Błagam, piszcie trochę mniej postów, przychodzę dziś po wycieczce, patrzę 43 posty nieprzeczytane... Nie wiedziałem czy się śmiać czy płakać |
Autor: | Schnappi [ 18 Gru 2006, 18:23 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
Chupas, na terytorium krokodyli różańcowych w pólnocnej Australii co roku pływa wiele łodzi które mogłyby stać się obiektem ataku...a jednak takie ataki są bardzo rzadkie. Może po prostu łódż miała takiego pecha, że wpłynęła na terytorium zwierzęcia akurat w miejscu, gdzie je w tym momencie patrolował. Takie zamieszkujące otwarty ocean drapieżniki z pewnością musza mieć olbrzymie terytoria......nie moga byc we wszystkich miejscach na raz, więc to zrozumiałe, że prędzej ci się upiecze. Jeden osobnik może być agresywniejszy i odważniejszy - drugi - przestraszyc się takiego okrętu. Jest jeszcze jedno logiczne wyjaśnienie....takie zwierzeta pewnie maja dobry wzrok...który pozwalałby im odróżnić łodż od przeciwnika...moze tamten atak miał miejsce, bo był ciemno, a może ten osobnik był już stary i miał coś z oczami..może nawet był prawie całkiem ślepy...takie zwierzę zaatakuje wszystko, co się rusza....... |
Autor: | Kiedrzu [ 18 Gru 2006, 18:26 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
A co ostatnio chupas, taki niedowiarek się zrobiłeś....czyżby to przez tą miesięczną banicje na bocianie |
Autor: | Chupas [ 18 Gru 2006, 18:41 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
Banicja na bocianie mnie g... obchodzi... Przybyłem, powiedziałem swoje, wybyłem. A niedowiarek się taki zrobiłem, bo trafiłem na coś co przeczy istnieniu mapiego :/ I to dość prawdopodobne, więc jestem w głębokiej depresji, że jedyny zbawca planety może nie istnieć. Ale o co dokładnie chodzi to wam nie powiem bo mnie zaczniecie gnębić ;P |
Autor: | Schnappi [ 18 Gru 2006, 18:44 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
Chupas, wiem doskonale co czujesz - ja mam obecnie kryzys wiary w istnienie kadborozaura...... |
Autor: | Chupas [ 18 Gru 2006, 18:53 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
A co ty możesz mieć za kryzys?! Ty masz ZDJĘCIE. I to JAKIE. A ja co mam? G***! (dosłownie!) |
Autor: | Kiedrzu [ 18 Gru 2006, 18:54 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
Hmmm...czyżby jakaś zaraza Ja mam kryzys wiary w istnienie Wielkiej Stopy. Cholera...epidemia jakaś.... Ale kończymy ten krótki offtop, bo inni się jeszcze zarażą... |
Autor: | quatl pietrzak [ 18 Gru 2006, 20:20 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
Ja kryzys wiary w salaawę, Chagljevi, waheelę i wiele innych, od Chupy aż do Agogwe czy żyjące moa, japońskie wilki- i wydaje mi się to prawdziwe przeczucie. |
Autor: | Chupas [ 19 Gru 2006, 15:14 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
Tylko wy macie jakieś tam "przeczucia" a ja do ciężkiej cholery mam dowody! Dowody @##$@!!! Rozumiecie?!??! Arrgggghhh!!! PS. Jak ja bym chciał mieć takie zwątpienia jak wy... |
Autor: | nikifoor [ 19 Gru 2006, 15:14 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
Jakiej wiary? Na wiarę można brać istnienie Boga/boga czy życia po życiu. W przypadku kryptyd można UWAŻAĆ że dana kryptyda istnieje. A w sumie to ja chyba nigdy nie uważałem żadnej kryptydy za na pewno istniejącą. Mimo wszystko uważam że kryptozoologia powinna zostać normalną dziedziną zoologii. Wróćmy do wątku(ów). |
Autor: | quatl pietrzak [ 19 Gru 2006, 17:02 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
Wierzyć to znaczy przyjmować jakąś rzecz za prawdziwą bez 100%-owych dowodów, odnosi się to zarówno do Boga jak i bogów, ale także do kryptyd. Nawiązując, ja mam negatywny stosunek do wszystkich kryptyd. Na dzień dzisiejszy jestem pewien że istnieją nieznane zwierzęta pokroju Vu Quanga, czy pekari olbrzymiego. Co do dinozaurów, pterodaktyli, monthamana, diabła z New Yersey, bigfoota itp.- nie wierzę w nich, w stosunku do innych kryptyd mam mieszany stosunek. Może wam się wydać to dziwne, ale taka jest prawda. Prawdopodobnie prawdą jest że takie zwierzęta nie istnieją, żyją one, ale tylko w wyobraźni człowieka. Jestem na tym portalu z wami ponieważ chcę rozwiązać podłoże zjawisk kyptozoologicznych, w czym tkwią-czy faktycznie odwołują się tylko do nieprawdy. To cały czas staram się rozwikłać, nie tylko być biernym widzem. Wróćmy jednak do tematu |
Autor: | Schnappi [ 19 Gru 2006, 22:45 ] |
Temat postu: | U-28 & UB-85 |
A ja może spróbuję połączyć odpowiedż na post La Caniche, z tematem. Od jakiegoś czasu staję się coraz bardziej sceptyczny. Zwłaszcza w stosunku do lądowych kryptyd. Osobiście uważam, że właściwie każda z kryptyd ma swój pierwowzór (np. pierwowzorem dla WS jest Yeti). Natomiast jej kuzyni spotykani w innych częściach świata, bardzo prawdopodone, iz są tylko jej kopiami istniejącymi w naszej wyobraźni. Jestem tez przeciwnikiem twierdzenia, iz zwierzęta wyglądające na relikty przeszłości, jak np. dinozary, rzeczywiście muszą nimi być. Jak dla mnie np. Mokele mbembe nie jest zauropodem, ale raczej gatunkiem olbrzymiego żółwia, Emela Ntouka - jakimś nieznanym gatunkiem ssaka, nie triceratopsem. Tak samo w przypadku niektóych kryptyd morskich - nie szukam ich wyjaśnienia w wymarłych gatunkach, lecz raczej w nowych dziełach ewolucji. Jednak mimo dużego zwątpienia w istnienie większości kryptyd ladowych i niektórych morskich, głęboko wierzę zwłąszcza w istnienie kryptyd, które nie weszły jeszcze ,,do obiegu", znamy je tylko z jedno- lub kilkurazowych, ale za to rzeczowych i trzymających się kupy informacji - właśnie takich, jak bestie widziane przez załogi U-28 i UB-85. To mogą byc rzeczywiście relikty przeszłości, takie jak ten pliozar, ale nie możemy tez wykluczyć możliwości, że to jakieś młłode ewolucyjnie zwierzęta, np. jakaś kolejna nowa linia morskich krokodyli lub innych gadów, które podobnie jak wcześniej mozazaury przeszły do typowo wodnego trybu życia, jednocześnie przystosowując się na przekór innym gadom, do życia w chłodnych wodach. Lądy może i są dobrze przeeksplorowane, ale oceany z pewnością kryją jeszcze wieeeeele tajemnic i nowych gatuków, w tym gatunek/gatunki, do których należą te tajemnicze zwierzęta, widziane przez załogi tych okrętów. |
Strona 1 z 2 | Wszystkie czasy w strefie UTC |
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group http://www.phpbb.com/ |