Nick:   Hasło: Zapamiętaj :: Nie masz konta? Zarejestruj się
projekty domów | szambo | Nasza firma od lat dostarcza meble ogrodowe Warszawa do kawiarni i restauracji.

Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, kredyty, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...





Quizy w KryptoZoo
Sekrety podwodnego świata
Dodano: 2005-03-09 14:30:38
Aby zostać odkrywcą XXI wieku, wcale nie trzeba wybierać się na krańce Wszechświata. Są jeszcze na Ziemi miejsca, które nie doczekały się nawet dokładnych map. Nowe gatunki ryb, niezidentyfikowany fragment stworzenia morskiego z Chile i niesamowite pokłady życia pod arktycznym lodem, gdzie biją gorące Ľródła. Oto niespodzianki, na jakie w ostatnim czasie natrafili badacze.
Tylko niewielka część uszczy amazońskiej jest zbadana przez naukowców. Obszar tropikalnych lasów, o powierzchni większej niż Europa Wschodnia, jest domem ponad 30 procent wszystkich żyjących na Ziemi zwierząt i roślin. Naukowcy z Brazylii odkryli tam w lipcu niezwykły gatunek ryby. - Ma szczupłe ciało, niczym węgorz, i ogon jak pirarucu, jedna z najdłuższych ryb słodkowodnych - opisuje znalezisko Jansen Zuanon, dyrektor brazylijskiego Instytutu Badań Amazonii (NPA). Stwór mierzy około 15 centymetrów.
Niestety, do dziś nie udało się ustalić jego tożsamości. - Nadal nie ma nazwy - mówi Zuanon - nazywamy ją po prostu tajemnicza ryba, ponieważ tak bardzo różni się od innych gatunków.


Niby-węgorz - tajemnicza ryba amazońska. Ma zaledwie 15 cm długości, żywi się krewetkami i owadami wodnymi. Rozmnaża się tylko w porze deszczowej.


Wszystko wskazuje na to, że amazońskie znalezisko jest nowym gatunkiem, który wymaga stworzenia nowej grupy gatunkowej w klasyfikacji. Żywi się małymi krewetkami i owadami wodnymi. Nie wiadomo jeszcze, dlaczego rozmnaża się tylko podczas deszczu. Naukowcy z Brazylii zapowiadają, że niby-węgorz zostanie sklasyfikowany jeszcze przed końcem tego roku.

O¦MIORNICA TO, CZY WIELORYB?

Poruszenie wśród naukowców wywołał tego lata ogromny, galaretowaty fragment ciała dziwnego organizmu, wyrzucony na brzeg u wybrzeży Chile. Elsa Cabrera, dyrektor Cetacean Conservation w Santiago, której ekipa znalazła, sfotografowała i zabezpieczyła znalezisko, podejrzewa, że może to być ośmiornica lub kałamarnica. Osobliwość opisano tuż po znalezieniu jako 12-metrową masę psującej się, szarej tkanki o wadze 13 ton. Czym jest naprawdę, rozstrzygną badania DNA.
Europejscy zoolodzy twierdzą, że dziwaczne stworzenie przypomina niezwykły okaz znaleziony na Florydzie w 1896 roku i nazwany wówczas gigantyczną ośmiornicą (Octopus giganteus) - Biorąc pod uwagę ówczesne opinie i stare fotografie, istnieje prawdopodobieństwo, że to ta sama rodzina: kolor skory-szary z kawałkami różu-i kształt bardzo do siebie pasują - wyjaśnia Cabrera.


Zwłoki wyrzucone przez morze u wybrzeży Chile. Czyżby to był doskonale nam znany Globster?


Część uczonych sądzi jednak, że chilijski gigant to raczej kałamarnica lub kalmar, które są większe od ośmiornic. Największy znaleziony dotąd okaz ośmiornicy Octopus hongkongensis miał 10 metrów rozpiętości, podczas gdy wśród kalmarów trafił się kałamarzec (Architeuthis princeps) o rozmiarze 22 metrów. Dr James Mead, zoolog z Waszyngtonu, uważa z kolei, że znalezisko z Chile to po prostu... fragment wieloryba. Jego zdaniem ogromna masa oślizgłego, psującego się ciała jest kawałkiem wielorybiego tłuszczu.
A może to fragment rekina? Tak było w 90 proc. niezidentyfikowanych zwierząt, wyrzuconych w ostatnich latach na brzeg.

SMARKOGŁOW Z GŁĘBIN MORZA TASMAŃSKIEGO

Zaskakujące odkrycia ma na swoim koncie australijsko-nowozelandzki zespół naukowców. Podczas tegorocznej letniej wyprawy morskiej NORFANZ uczeni zebrali z niezbadanyc głębin próbki ponad 15000 gatunków zwierząt. Były wśród nich morskie pająki, których narządy wewnętrzne znajdowały się w... odnożach, rekin ze skórą ostrą jak papier ścierny oraz kałamarnice o oczach wielkich jak talerze. - Ze wstępnego raportu wynika, że wyłowiliśmy okazy ponad stu nowych, nieznanych jeszcze naukowcom, gatunków ryb i bezkręgowców - mówi Mark Norman, biolog i starszy kustosz Victoria Museum-największego muzeum w Australii.
Niektóre sfotografowane lub złowione na głębokości dwóch kilometrów okazy są naprawdę dziwaczne. Wiele wygląda równie niezwykle, jak brzmią ich nazwy, np.: snotthead (smarkogłów), fangtooth (jadowitoząb), gulper eel (węgorz łykacz). Naukowcy namierzyli również rybę, która wyglądała jakby spacerowała po dnie morza na przypominających płetwy nóżkach. Dziwaczności dodaje jej fakt, że potrafi łykać wielkie ilości wody, przez co powiększa swoją objętość i przypomina wtedy ogromną piłkę.

TAJEMNICE SKRYTE POD ARKTYCZNYM LODEM

Jednym z najsłabiej poznanych ekosystemów na Ziemi jest podwodny świat Arktyki. Wciąż nie udało się sporządzić szczegółowych map dna Morza Arktycznego. W marcu 1999 roku popłynął tam amerykański atomowy okręt podwodny Hawkbill.
Na pokładzie znajdowali się badacze, zamierzający opisać jedną z najdziwniejszych struktur geologicznych świata-tzw. ryft Gakkela o głębokości do pięciu kilometrów, położony w pobliżu bieguna pólnocnego i ciągnący się na długości 1770 k od Grenlandii w kierunku Syberii. Grupie naukowców przewodziła Margo Edwards, profesor Hawajskiego Instytutu geofizyki i Paleontologii.
Arktyczna wyprawa przyniosła wiele istotnych ustaleń. Załoga Hawkbill sporządziła pierwszą trójwymiarową mapę ryftu. Stwierdziła też, że płyty kontynentalne przesuwają się tu najwolniej na całym globie, bo ok. 1 cm rocznie, czyli kilka razy wolniej w porównaniu z innymi ryftami, jak np. największy-Grzbiet Śródatlantycki-ciągnący się w poprzek Atlantyku na kilka tysięcy kilometrów. To dlatego, choć odległość między Europą a Ameryką szybko się powiększa, Syberia niewiele oddaliła się od Alaski w ciągu ostatnich milionów lat.
Kolejna, 30-osobowa ekspedycja arktyczna w kierunku wielkiego pęknięcia na biegunie północnym wyruszyła w 2001 roku na lodołamaczach badawczych-niemieckim Polarstern i amerykańskim Healy.


W głębinach morskich pomiędzy Nową Zelandią a Australią naukowcy sfotografowali ponad 1500 nieznanych dotąd zwierząt


I tym razem ryft Gakkela nie zawiódł naukowców. Okazał się miejscem kryjącym wyjątkowe skarby. We wschodniej części szczeliny znajdują się wielkie otwory hydrotermalne, z których wypływa lawa, podgrzewając i wzbogacając wodę w związki mineralne. Temperatura osiąga tam 200-600*C. W tych warunkach bujnie rozwija się życie. Można tu spotkać drobne mikroorganizmy oraz większe stworzenia, takie jak: krewetki, małże, kraby, przeróżne robaki. W tych hydrotermalnych oazach nie ma natomiast roślin, ponieważ nie dociera tam światło.
Uczestnicy amerykańsko-niemieckiej ekspedycji z National Science Foundation i Deutsche Forschungsgemeinschaft dopiero w tym roku opublikowali wyniki. - Nie spotkałem czegoś takiego w ciągu 20 lat eksploracji Grzbietu Śródatlantyckiego - zachwycał się bogactwem życia w kominach hydrotermalnych prof. Langmuir z Columbia University (USA), jeden z szefów misji. Uczeni odnaleĽli też skupiska Ľródeł hydrotermalnych we wschodniej części szczeliny, niedaleko płycizn Morza Łaptiewów oraz podwodne wulkany w pobliżu Grenlandii.
Dziś wysyłamy sondy, badające najodleglejsze zakamarki Układu Słonecznego. Nasłuchujemy sygnałów z kosmosu w nadziei na kontakt z obcą cywilizacją. Aby zostać odkrywcą, nie trzeba pracować w NASA. Wystarczy rozejrzeć się po Ziemi.

Urszula Małecka, Newsweek Nauka

Copyright © 2004 - 2016 by KryptoZoo :: Powered by Marek Sęk